Seria: 
 1  2  3 ...

 1  2  3 ...
Maja Lidia Kossakowska
Zbieracz Burz, t.2

Olga Gromyko
Wiedźma opiekunka, cz.2

Jacek Piekara
Sługa Boży - wyd.4

Maja Lidia Kossakowska
Siewca Wiatru - wyd.3

Olga Gromyko
Zawód: wiedźma cz.2 - wyd.2

Oksana Pankiejewa
Przekraczając granice

Jarosław Grzędowicz
Księga Jesiennych Demonów - wyd. 3

Miroslav Žamboch
Koniasz. Samotny wilk, t.1

William Nicholson
Niewolni

Andrzej Pilipiuk
Norweski dziennik 3: Północne wiatry - wyd.2

Sługa Boży - wyd. 2
Jacek Piekara

NAKŁAD WYCZERPANY
data wydania: listopad 2006
ISBN-10: 83-60505-19-5
ISBN-13: 978-83-60505-19-9
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 400
oprawa:
seria: Bestsellery polskiej fantastyki
cena: 29.00
Najbardziej wstrząsająca i bluźniercza wizja w historii polskiej fantastyki!

Oto świat, w którym Chrystus zszedł z Krzyża i objął władzę nad ludzkością. Świat tortur, stosów i prześladowań.

Czuwa nad tym, by Twoja wiara była czysta. Strzeże Twych myśli przed zgorszeniem. Śledzi Twe uczynki, abyś nie zgrzeszył. A jeśli przyjdzie taka potrzeba, ofiaruje Ci bolesną rozkosz stosu. To on — Inkwizytor Jego Ekscelencji Biskupa. Miecz w ręku Pana i sługa Aniołów.

„Sługa Boży” to przeredagowane i uzupełnione wznowienie tomu opowiadań o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie, zawierające między innymi nigdy nie publikowany tekst „Czarne płaszcze tańczą”. W „Słudze Bożym” czarnoksiężnicy odprawiają bluźniercze rytuały, demony zstępują na świat, czarownice knują mroczne intrygi. A temu wszystkiemu musi przeciwstawić się człowiek, którego serce jest tak gorące jak ogień stosów, na które posyła swe ofiary.


Sługa Boży
Dominik Broniek

Sługa Boży
Dominik Broniek

Sługa Boży
Dominik Broniek
: Propozycja
Mężczyzna, który podszedł do mnie, miał siwe, rzadkie włosy, krogulczy nos i małe, blisko osadzone oczy. Ubrany w czarny kaftan z bufiastymi rękawami, przypominał starego, zafrasowanego ptaka, który zaraz zacznie iskać sobie skrzydła. Ale bystremu spojrzeniu waszego uniżonego sługi nie mogło umknąć, iż na palcach tego człowieka pyszniły się pierścienie z oczkami szlachetnych kamieni, a aksamitny, wyszywany złotem kubrak musiał być wart przynajmniej tyle co niezła szkapa.
– Mistrzu Madderdin, pozwolicie na słówko? – Spodziewałem się głosu skrzeczącego lub piskliwego, bo taki pasowałby do jego fizys, tymczasem mężczyzna miał głos spokojny, niski, o miłym brzmieniu.
– Służę wam najuprzejmiej – odparłem, wstając od stołu.
Wagner z dwoma rajcami wyśpiewywali właśnie piosnkę autorstwa niezrównanego trubadura Piedra Usta ze Złota. Jak zwykle była ona co najmniej mało przyzwoita i obecne w komnacie damy udawały, że niczego nie słyszą. Co nie było łatwe, zważywszy na to, jak Wagner głośno wywrzaskiwał poszczególne zwrotki. W każdym razie na tyle był zajęty śpiewaniem, że nie zauważył nawet, iż odchodzę. Przystanęliśmy w przedsionku.
– Nazywam się Mathias Klingbeil, panie Madderdin, i jestem kupcem bławatnym z Regenwalde... – zaczął mój nowy znajomy.
– Dzień drogi od Ravensburga, nieprawdaż? – przerwałem mu.
– Może półtora – mruknął.
– Czym wam mogę służyć?
– A płeć miała jak śnieg białą, drżała, gdy ją częstowali pałą – śpiew Wagnera przebił się przez hałas i miałem wrażenie, że autorem tej piosenki nie był już Piedro.
Jednak nie usłyszeliśmy dalszego ciągu. Zerknąłem przez drzwi i zobaczyłem, że mój konfrater w chwili słabości jakże uprzejmie wstał od stołu (by nie peszyć zebranych), lecz, niestety, siły go zawiodły i złożył przetrawioną wieczerzę oraz przetrawiony napitek na kolana pewnej zacnej matrony, żony miejskiego rajcy. Potem rzygnął raz jeszcze, tym razem obryzgując ramię i głowę samego rajcy, aż wreszcie zawołał radośnie:
– Jak tam było dalej?
Odwróciłem się.
– Wybaczcie, proszę – zwróciłem się w stronę mego rozmówcy. – Kontynuujcie, jeśli łaska.
– Mój syn – westchnął, jakby samo słowo „syn” napełniało go goryczą – dwa lata temu został skazany i uwięziony za zabójstwo pewnej dziewczyny. Przyrodniej siostry jednego z rajców, człowieka bogatego, zawziętego, mającego wielkie wpływy i od lat nienawidzącego mojej familii. Bóg obdarzył mnie zdolnościami handlowymi, ale pomimo że mam pieniądze, nic nie mogę uczynić, by go ratować... A wierzcie mi: próbowałem.
– Ano tak, złoty klucz nie otwiera wszystkich bram – rzekłem. – Zwłaszcza takich, które zamknięto kłódką ludzkiego gniewu.
– Dobrze powiedziane – zgodził się. – Mój syn jest niewinny. Nie wierzę, by mógł skrzywdzić tę dziewczynę. Jedyne, co mi się udało, to ocalić go od stryczka. Tyle że dziesięciu lat w dolnej wieży nikt nie przetrzyma.

Beata "Wiedźma" Kukiełka: Bestiariusz
Powieść Piekary niewątpliwie może uchodzić za kontrowersyjną, ze względu na przeinaczenie podstawowych dogmatów wiary chrześcijańskiej. Jezus, który nie umiera, lecz schodzi z krzyża czy modlitwa "Ojcze nasz", w której zawarte jest pełne pychy wołanie o upokorzenie wrogów niewątpliwie jest zabiegiem odważnym, choć nie do końca nowym. Jedna z największych religii świata regularnie jest wykorzystywana w literaturze, filmie czy sztuce - w najróżniejszych postaciach. Zawsze też przy takich okazjach podnoszą się głosy, wołające, że należy ukrócić podobne bluźnierstwa, więc zapewne i Piekarze się coś upiecze. Niemniej, jeśli podejść do "Sługi Bożego" nie jak do zaplanowaj obrazy czyichś uczuć religijnych, tylko do kilkuset stron porządnie opowiedzianej historii, to nikt nie powinien czuć się urażony. Choć co wrażliwszym czytelnikom może się nie spodobać, gdyż autor bardzo hojnie obdarza nas krwistymi scenami i, okraszającymi je, mięsistymi dialogami.

Tomasz 'Sting' Chmielik: Poltergeist
Sługa Boży to pierwszy tom przygód Mordimera Madderdina i jego bandy zdegenerowanych morderców. Swojego czasu była to jedna z najbardziej kontrowersyjnych pozycji dostępnych na naszym rynku wydawniczym i z pewnością taka opinia pomogła jej rozejść się niczym świeże bułeczki. Nowatorstwo spojrzenia na skostniały i pełen romantycznych uniesień gatunek fantasy w polskim wydaniu, połączone z interesującym stylem Piekary dało wspaniałe efekty. Książka sprzedała się na tyle dobrze, że Fabryka Słów postanowiła wydać jej wznowioną i poprawioną wersję.
(...) W Słudze zdaje się panować prosty schemat: "wstęp – chędożenie – mordowanie (może wystąpić naprzemiennie) – zakończenie". W zasadzie każde opowiadanie zbudowane jest wokół niego. Nie twierdzę jednak, jak zapewne wielu moich poprzedników, że jest to ich wadą. Jest to pewnego rodzaju estetyka, którą przyjął autor, aby jak najlepiej przedstawić świat kontrastów. Poczynając od brudnych zaułków i ociekających złotem pałaców, a na samej psychice głównego bohatera kończąc. Wulgaryzm i epatowanie seksem jest wpisane w Sługę Bożego, tak samo jak porównania chandlerowskie w opowiadania o Filipie Marlowe. Jeśli komuś nie pasuje taka estetyka, to zawsze może zmienić książkę i sięgnąć po Tolkiena lub Agathę Christie.
W nowym wydaniu Sługi Bożego znajdziemy również całkiem nowe opowiadanie.

Jędrzej 'bukins' Bukowski: Poltergeist
Książkę czyta się niezwykle szybko i przyjemnie. Spowodowane jest to narracją pierwszo-osobową, która znakomicie się tutaj sprawdza. Przedstawienie wydarzeń z perspektywy postaci takiej jak inkwizytor jest strzałem w dziesiątkę. Cięty język Mordimera i jego podejście do świata powoduje, że czytelnik z niekłamaną przyjemnością przewraca kolejne strony.

Należy wspomnieć o tym, że Piekara nie sili się na żadne zmiękczenia w swej prozie. W Słudze Bożym znajdziemy niezwykle brutalne opisy, a także całą masę przekleństw. Wszystko jest jednak uzasadnione i wszelkie wulgaryzmy nie zostały użyte bez przyczyny. W końcu mamy do czynienia z niezwykle mroczną odmianą fantasy przeznaczoną dla dojrzałego czytelnika.

Akcja opowiadań rozgrywa się w rzeczywistości wczesnego renesansu, gdzie władzę sprawuje fanatyczny kler oraz Inkwizytorium. Wizja świata u Piekary jest niezwykle szara i ponura. Nie ma tutaj miejsca na dobroć i miłość. Panuje jedynie rozkład i zniszczenie. W tych niezbyt optymistycznych realiach zostaje umieszczony sługa jego ekscelencji – Mordimer. Paradoksalnie, inkwizytor wzbudza większy lęk i strach u ludności niż wszelakie demony czy też czarownice.

Vampdey: Katedra
„Sługa Boży” to lektura zajmująca, którą trudno ocenić inaczej niż pozytywnie. Powodów jest wiele. Jeden z ważniejszych to postać głównego bohatera. Mordimer, będący jednocześnie narratorem, jest bardzo ciekawie wykreowaną postacią. Jego wiara w Boga cechuje się siłą i niezłomnością. W imię religii szuka tych, którzy od niej odstąpili i dla nich – choć nie posługuje się zbędnym okrucieństwem – nie ma litości. Jest głęboko przekonany o słuszności swoich czynów i łasce, jaką niosą, ponieważ dla heretyka płomienie stosu to ostatnia szansa na pojednanie z Bogiem. Jednocześnie nie jest radykalny w swoich przekonaniach i nieobce są mu zwykłe, przyziemne uciechy. Przy tym wszystkim nasz inkwizytor to człowiek bardzo inteligentny: jego cyniczne spojrzenie na świat oraz ciągłe ironiczne uwagi dodają lekturze naprawdę sporo uroku. Towarzysze Mordimera to również niezwykłe indywidua; o Kostuchu i Bliźniakach powiem tylko tyle, że nie chcielibyście nigdy spotkać się z nimi twarzą w twarz.
Do plusów zaliczyć można lekki i sprawny, bardzo pasujący do treści styl Jacka Piekary. Podoba mi się także wykreowana przez autora rzeczywistość


Carpe Noctem Gildia Merlin Poltergeist Fahrenheit Avatarae Wirtualna Polska