Seria: 
 1  2  3 ...

 1  2  3 ...
Maja Lidia Kossakowska
Zbieracz Burz, t.2

Olga Gromyko
Wiedźma opiekunka, cz.2

Jacek Piekara
Sługa Boży - wyd.4

Maja Lidia Kossakowska
Siewca Wiatru - wyd.3

Olga Gromyko
Zawód: wiedźma cz.2 - wyd.2

Oksana Pankiejewa
Przekraczając granice

Jarosław Grzędowicz
Księga Jesiennych Demonów - wyd. 3

Miroslav Žamboch
Koniasz. Samotny wilk, t.1

William Nicholson
Niewolni

Andrzej Pilipiuk
Norweski dziennik 3: Północne wiatry - wyd.2

Kochali się, że strach
Aleksandra Janusz, Andrzej W. Sawicki, Aleksandra Zielińska, Marta Kisiel, Karolina Majcher, Karol Makawczyk, Paweł Grochowalski, Krzysztof Skolim, Daniel Greps, Rafał W. Orkan, Martyna Raduchowska, Konrad Romańczuk, Wiktoria Semrau

data wydania: 2007
ISBN-13: 978-83-60505-83-0
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 432
oprawa: miękka
seria: Antologie
cena: 25.00
zamów:
Z „Wielkiej księgi słów i pojęć niekoniecznie zrozumiałych”, opr. zbiorowe,  Domena Dzbana* (patrz. przypisy), rok wydania - nieczytelne: 
(...) Obyczaje godowe ludzi trudno  zrozumieć, czy się jest zwykłym chowańcem, sztuczną inteligencją *, czy też...właściwie to nie wiemy czym. Faktem jest, że na ogół wiąże się je z pojęciem tzw. miłości. Nie jest to termin, do końca zdefiniowany. Badaczom udało się do t
ej pory ustalić z całą pewnością tylko tyle, że niejedno ma imię. Powyższa teoria zyskała wielu zwolenników w świecie nauki. Autorzy opracowania „Kochali się, że strach”, obszernie omawiającego problem, zauważają słusznie, że czym innym jest historia pisarza, nie dość, że dręczonego przez agentkę literacką *, to jeszcze wydanego na pastwę romantycznej miłości, a czym innym zakochane kamienice *. Z kolei  miłość stworzona z... potrzeby miłości to nie to samo, co usankcjonowane prawnie uczucie, zgodne z polityką państwa.
Istni
eje również hipoteza, że owa miłość nigdy nie istniała, a zachowane przekazy to tylko wymyślone na zlecenie mediów historie o czarownicy i księciu, związkach między stworzeniami z zupełnie innych bajek i o tym, że największy w tym ambaras, żeby dwoje chciało na raz. (...) Reasumując, na chwilę obecną, z cała pewnością można stwierdzić tyko, iż kochali się, że strach. I to całkiem serio. Przypisy:  * Domena Dzbana – brak danych, ale gdzieś to musi być * Sztuczna inteligencja – istnieją pewne teorie, jednak z braku definicji słowa „inteligencja”,  nie mogą być traktowane poważnie
* Agentka literacka – termin niejasny, kojarzony z przykrością i opresją * Zakochane kamienice – prawdopodobnie mamy do czynienia z literówką i chodziło o „zakichane”.

Spis treści:
Aleksandra Janusz -
Imponderabilia
Daniel Greps - Głóg
Andrzej W. Sawicki - Na końcu świata
Rafał W. Orkan - Miód z moich żył
Martyna Raduchowska - Cała prawda o PPM
Aleksandra Zielińska - A imię jej Grace
Karol Makawczyk - Detox
Paweł Grochowalski - Serce na dłoni
Krzysztof Skolim - Wielbłądy za Annę
Karolina Majcher - Fantastyczna miłość
Marta Kisiel - Dożywocie
Konrad Romańczuk - Wielkie, magiczne... hm...
Wiktoria Semrau - Tylko mnie kochaj


Wiktoria Semrau: Tylko mnie kochaj
- Pieprzeni fantaści - mruknął, poruszając myszką tak, by na ekranie widoczny był kolejny fragment artyku­łu. - Ciekawe, co oni żrą, że mają takie odpały...
Znów zatonął w lekturze, jednak tym razem na krótko. Myśl o żarciu, choć pozornie mało kulinarna, w jakiś sposób musiała pobudzić żołądek, bo zaburczało w nim rozpaczliwie. Trzeba by było zejść na śniada­nie. Choć właściwie to raczej obiad o tej godzinie. Cóż, status wolnego strzelca miał swoje zalety, pozwalał wsta­wać o dowolnej porze i przesiadywać godzinami przed komputerem, nie do końca dawało się to jednak pogo­dzić z regularnymi posiłkami.
Znowu zaburczało mu w brzuchu.
Gdzieś wśród śmietnika na biurku powinien być jeszcze kubek z resztką kawy. Niewątpliwie zimną już od wieków, ale może kilka łyków pozwoli oszukać głód. Choć na chwilę. Nie opłaca się przecież na pół godziny przed obiadem szykować sobie śniadania.

Aleksandra Janusz: Imponderabilia
Wraz z nadejściem wiosny mistrz Serpentinus zaczął zachowywać się co najmniej niepokojąco. Z początku nie przywiązywałem większej wagi do tego, że nie dosypiał, albo że coraz częściej zdarzało mu się zostawić nietknięty obiad. Sądziłem, że znowu dokucza mu reumatyzm, którego nabawił się w początkach kariery nekromanckiej. Te wszystkie miejsca, gdzie zdobywa się okazy - cmentarzyska, chłodne katakumby, starożytne grobowce - są przecież bardzo niezdrowe dla kości.A dopiero od niedawna mój pan mógł pozwolić sobie na wynajem zawodowych hien cmentarnych.

Mistrz pogardził jednak termoforem i okładami z leczniczego błota. Kiedy wreszcie pewnego wieczoru zastałem go dumającego nad talerzem całkowicie już zakrzepłego bulionu z elfich móżdżków, uznałem, że sprawa jest poważna. Zaniedbał się ostatnio - schudł, zmarniał, przestał czernić zęby. Nie zadawał sobie nawet trudu, aby używać po goleniu eau de Cadavre. Już prawie nie roztaczał charakterystycznego trupiego zapachu, do którego tak przywykłem.
Krótko mówiąc, Serpentinusa wyraźnie trawiła melancholia. I marny byłby ze mnie chowaniec, gdybym to zlekceważył.

Marta Kisiel: Dożywocie
Dzieło Życia wymagało wiele zadumy i uwagi, przemyślenia najdrobniejszych szczegółów, traktowało bowiem o miłości, a o niej nie wolno przecież pisać byle jak, na chybcika. Zwłaszcza jeśli miała to być proza odkrywcza, świadcząca o wielkiej erudycji autora, przewrotna, miejscami wręcz obrazoburcza, lecz zawsze ambitna i z klasą, a nade wszystko trzymająca się z dala od zdradzieckiego bagniska stereotypów. Żadne tam „miłość ci wszystko wybaczy”, tylko seks, kłamstwa i płyty DVD.

Fabułę pierwszego z dziesięciu planowanych opowiadań obmyślił już dawno, w przerwie między produkowaniem haseł reklamowych i redagowaniem bzdurnych broszurek, w których zachwalał pod niebiosa zalety golarki do swetrów albo plastry na odciski. Była ona, był on, a między nimi wyładowania elektrostatyczne, wybuchy zwierzęcego pożądania oraz ekwilibrystyka w scenografii dowolnej. Gdzieś obok snuł się jeszcze wątek polityczno-kryminalny, demaskujący zbrodnicze, korupcyjne układy i zakłamanie współczesnego świata. Krótko mówiąc – murowany przebój.

Maeve: Elkander
Jak to z antologiami bywa, postawiono temat przewodni. Fantastyczna miłość. Niby proste, niby banał, niby co o tym można ciekawego napisać - a tu proszę. Okazuje się, że nie takie to łatwe, ale się da. I to jak! Mamy więc historie smutne, radosne, zabawne, absurdalne w dobrym tego słowa znaczeniu i optymistyczne mimo wszystko.
Jestem przeciwniczką streszczania opowiadań zamieszczanych w antologiach i klasyfikowania ich według swoich upodobań, powiem więc tylko, że każdy znajdzie tam coś dla siebie.

Adam "Tigana" Szymonowicz: Katedra
Gdyby rozdawano medale za opowiadania, to na moim podium powinny stanąć trzy utwory: „Fantastyczna miłość” Karoliny Majcher, „Miód z moich żył” Rafała W. Orkana oraz „Dożywocie” Marty Kisiel. Ktoś zarzuci im brak oryginalności, ale zapewniam, że każde z nich ma w sobie to coś, co nie pozwala o nich długo zapomnieć. W wypadku opowiadania Orkana to przede wszystkim ciekawie skonstruowany świat zamieszkany przez niebanalne postaci. Może puenta, iż szukamy daleko tego, co tak naprawdę jest na wyciągniecie ręki, wyda się banalna, ale w tym utworze została idealnie wkomponowana w całość. Z kolei „Dożywocie” broni się przede wszystkim ciepłym humorem i wspaniałą kreacją uczulonego na pierze anioła o wdzięcznym imieniu Licho. Mam tylko nadzieję, że autorka nie zarzuci pomysłu i jeszcze nieraz będziemy mogli odwiedzić Lichotkę i jej niesamowitych mieszkańców. Natomiast siła „Fantastycznej miłości” tkwi w zwyczajności. Spotykają się dwie osoby: On i Ona. Widzą się pierwszy raz, ale już za chwilę się pokochają. Nie będzie to jednak miłość od pierwszego wejrzenia, a efekt łyknięcia „cudownej” tabletki. Podoba mi się, kiedy tych dwoje samotnych ludzi rozmawia o życiu, a w tle widzimy obraz bezdusznego społeczeństwa, gdzie nie ma miejsca na prawdziwe uczucia. Proste i prawdziwe.
Antologia „Kochali się, że strach” to eksperyment ze wszech miar udany. Dowód, że warto dawać szansę młodym pisarzom.

Henryk Tur: Gildia
Otwiera zbiór opowiadanie Aleksandry Janusz, która to zalicza się do postaci znanych w fantastycznym światku. Jej Imponderabilia to świetna opowieść o Chowańcu poczciwego nekromanty, który chce pomóc swemu panu w rozkochaniu pewnej damy. Problem jednak w tym, iż ów chochlik nie ma pojęcia o miłości, a ponadto nie wie, kim jest tajemnicza dama serca. Prowadzi to do szeregu dziwnych i zabawnych zachowań, jednak nie jest to tępy, wymuszony humor a la Pilipiuk, ale wysmakowany i z klasą, za co autorce należą się wielkie brawa. Połyka się tą opowieść błyskawicznie i... żałuje, że to już koniec.
(...)Trzeci z kolei autor to Andrzej Sawicki i jego tekst Na końcu świata. Interesująca historia rozgrywająca się w przestrzeni kosmicznej, z mocnym i niespodziewanym zakończeniem. Mam nadzieję, że autor wróci kiedyś do tematu, bo wyszło mu naprawdę bardzo dobrze.

Kamila Olejnik: Carpe Noctem
Zgodnie z regulaminem konkursu, utwory miały być utrzymane w konwencji fantastyki i opowiadać o miłości. Wyszło trochę inaczej - miłość, obecna w utworach pod różnymi postaciami niekoniecznie wiedzie fabularny prym. Bo czyż łatwo napisać cokolwiek o czymś tak cudownym jak miłość, nie umniejszając jej w ten sposób? To co czyta się między wierszami i tak jest jasne. Różnorodny gatunkowo, zaskakujący zbiór, godny polecenia każdemu. Antologia ta zapewnia rozrywkę, frajdę, olśnienie, zadumę, oszołomienie - wszystko co moim zdaniem dobra książka powinna zawierać.

Michał Kubalski: Esensja
Zacznę od mocnego uderzenia: „Tylko mnie kochaj” Wiktorii Semrau to jedno z dwóch najlepszych opowiadań zbioru. Trójka niby zwykłych osób, dla których prawdziwa miłość może być bardzo dosłownym ratunkiem. I ta czwarta, która miłości łaknęła najbardziej, bo jej nie miała. Bardzo miło, że autorka wkręciła w tekst nawiązanie do Carrolla, z którego wzięła inspirację albo i sam pomysł (niekoniecznie z „Krainy Chichów” – choć stąd też – ale nawet bardziej z opowiadania „Pan Fiddlehead” ze zbioru „Upiorna dłoń”, gdzie Carroll opisał prawie taką samą sytuację, ale z zupełnie innego punktu widzenia). Dzięki temu „Tylko mnie kochaj” nie jest naśladownictwem czy plagiatem, lecz hołdem i świeżym wykorzystaniem motywu. Spokojna narracja, bohaterowie niepapierowi i obdarzeni rysem prawdziwości, przemyślana fabuła i struktura tekstu – same plusy.
(...) Najlepszymi tekstami antologii są „Fantastyczna miłość” i „Tylko mnie kochaj”. Ale myślę, że każdy znajdzie w tym zbiorze co najmniej jedno opowiadanie, które przypadnie mu do gustu i nie musi to być jedno z tych, które akurat spodobały się mnie.
Antologię wypada zatem docenić, a inicjatywę promowania debiutantów i młodych autorów pochwalić.

Agnieszka Chojnowska: Wirtualna Polska
Pozwolę sobie stworzyć subiektywny ranking opowiadań, na wstępie jednak chciałabym podkreślić jedno. Nie ma tutaj ani jednego kiepskiego tekstu – czy to pod względem literackiego warsztatu, czy fabularnego pomysłu. O mało której „profesjonalnej” antologii można z czystym sumieniem powiedzieć coś podobnego. Przez konkursowe sito przeszły tylko efekty naprawdę rzetelnej roboty. Niektóre to coś znacznie więcej, wybijają się zatem na tle pozostałych, jednak żaden tekst nie schodzi poniżej określonego, wysokiego poziomu. Widać, że nikt debiutantom nie pobłażał, a szlify, które zdobyli na trwających od dłuższego czasu Zakużonych Warsztatach, mają wymierną wartość i przełożenie na literackie umiejętności. Duża wewnętrzna różnorodność zbioru, stylistyczna i gatunkowa, to jego dodatkowa wielka zaleta. Miłość, temat zdawałoby się wyeksploatowany literacko jak żaden inny i dlatego tak trudny na początek, groził osunięciem się w banał. Niełatwo znaleźć oryginalną perspektywę ujęcia tego tematu – zdumiewająco wielu autorom tekstów z Kochali się, że strach również ta sztuka się udała.

Katrzyna 'Alchemist' Sałak: Poltergeist
Bardzo lubię wszelkiej maści antologie, szczególnie te wydawane przez Fabrykę Słów, której zbiory opowiadań wyrobiły sobie pewną markę na rynku wydawniczym. Jednak książka Kochali się, że strach bardzo mnie zaskoczyła, gdyż głównym motywem przewodnim tej antologii (co widać wyraźnie po okładce) jest miłość. Jednak bardziej zdumiewające było to, że autorami zamieszczonych w zbiorze opowiadań są początkujący pisarze, którzy szlifowali swoje teksty w ZakuŻonych Warsztatach – "szkółce" dla młodych i początkujących pisarzy, założonej z inicjatywy redaktorów Fahrenheita.

Muszę przyznać, że początkowo nie byłam zachwycona. Z reguły nie trawię wątków miłosnych występujących w różnych książkach chyba, że są naprawdę dobrze napisane. Nie sądziłam, więc, aby antologia poświęcona temu uczuciu i na dodatek pisana przez debiutantów, będzie lekturą sprawiającą przyjemność. Myliłam się jednak i bardzo się z tego cieszę.

Marcin 'malakh' Zwierzchowski: Poltergeist
(...) Co z tego wyszło? Wyszło Kochali się, że strach, czyli zaskakująco – przynajmniej dla mnie – dobry zbiór przemyślanych i redakcyjnie oszlifowanych tekstów. Fahrenheit pokazał, że jego ZakuŻone Warsztaty to prawdziwa kopalnia bardzo dobrze prognozujących młodych literatów, i chwała mu za to.

Zebrane w antologii opowiadania cechuje ogromna różnorodność. Znajdzie się tu prawie wszystko, od bajkowego Cała prawda o PPM, poprzez gatunkową hybrydę – Na krańcu świata, aż do przesyconego abstrakcją Detoxu.

Sylwia "Arganthe" Wilczewska: Paradoks
Jak wskazuje tytuł - i niedwuznaczny rysunek na okładce - wątkiem przewodnim przewijającym się przez wszystkie opowiadania jest miłość, temat od zawsze obecny w fantastyce, a coraz częściej pojawiający się jako oś fabularna i, czego by nie mówić, mocno wyeksploatowany - autorzy nie mają więc łatwego zadania. Może z tego powodu, a może też i dlatego, że wszyscy wywodzą się z jednego środowiska, związanego z sieciowym magazynem "Fahrenheit", opowiadania mają wiele rysów wspólnych. Pięć opowiadań w zbiorze można zaliczyć do fantasy, cztery do science-fiction, a cztery wymykają się ścisłej klasyfikacji, rozgrywając się we współczesnej rzeczywistości "zmodyfikowanej w sposób nieokreślony". Aż pięć utrzymanych jest w tonacji zdecydowanie humorystycznej, parodiując przyjęte w fantastyce konwencje. Wykorzystano wszystkie chyba charakterystyczne dla fantastyki sposoby ujęcia tematu, a przede wszystkim właściwy dla "wielorasowych" światów motyw miłości pojawiającej się mimo krańcowej odmienności zakochanych.

Marcin "Sharn" Byrski: Valkiria
(...) Kochali się, że strach to trzynaście opowieści. Trzynaście różnych historii o miłości właśnie. I w zasadzie tyle wspólnego mają ze sobą. Każdy z autorów podszedł do tematu indywidualnie. Znajdziemy tu opowiadania poważne, dramatyczne, wzruszające, są także wesołe historyjki z gatunku crazy fantasy (którego notabene nie lubię, a tutaj bardzo mi się podobały). Niektóre dzieją się w krainach zmyślonych, inne teraz, w naszej rzeczywistości, a jeszcze inne w bliżej nieokreślonej przyszłości. Wizje to ciekawe i porywające. Każda niesie ze sobą potężną dawkę magii, wyzwalającą najróżniejsze emocje – od śmiechu aż po łzy.

(...) Na zakończenie przyczepię się do jednej tylko rzeczy. Otóż czasami bywa tak, że nie ma się człowiek czego uwiesić i co skrytykować, więc myśli i myśli, aż w końcu przychodzą mu do głowy głupkowate rozwiązania - szkoda, że antologia ta nie została wydana na Walentynki. Heheheheh… I to jedyna sprawa, która mi się nie podoba. A skoro więcej mankamentów nie znajduję, to znaczy, że dla mnie Kochali się, że strach jest zbiorem bardzo dobrym. „I chuj”*. Wszystkim autorom życzę powodzenia w pracy nad kolejnymi tekstami. Oby tak dalej. I oby więcej tak dobrych pozycji na naszym rynku. Szczerze polecam!

* Cytat z opowiadania Wielkie, magiczne…hm…


Paradoks Elkander Valkiria Carpe Noctem Gildia Poltergeist Wirtualna Polska