Sartre w swym eseju o Baudelairze napisał, że artysta stwarza sam siebie. Podobnie można powiedzieć o Mironie Białoszewskim, który dzięki właśnie wydanemu „Tajnemu dziennikowi” pokazuje, w trzydzieści lat po swojej śmierci, to, jak żył, to, co go interesowało i jak to wszystko traktował. Już sposób życia prowadził dość ekstrawagancki na wzór Prousta śpiąc w dzień, a żyjąc w nocy. Ale to nie wszystko. Wszystko czynił literaturą, zapisując w dzienniku zwykłe rozmowy czy sny. Podobnie jak w swej twórczości poetyckiej nie traktował rzeczy codziennego użytku jako nie wartych uwagi, tak też, czemu dowodzi „Tajny dziennik”, traktował codzienne zdarzenia i rozmowy. Stąd też bliscy i znajomi Mirona zostali tu wiernie przedstawieni, co wpłynęło na decyzję autora o upublicznieniu dzieła dopiero po 2010 roku.
Autor: P. anonimowy

















