Seria: 
... 27  28  29  30  31  32 ...

... 27  28  29  30  31  32 ...
Feliks W. Kres
Klejnot i wachlarz

Rafał A. Ziemkiewicz
Coś mocniejszego

Romuald Pawlak
Wojna balonowa. Pogodnik trzeciej kategorii, t.2

Marcin Wroński
Wąż Marlo, t.1

Miroslav Žamboch
Bez litości

Andrzej Pilipiuk
Operacja Dzień Wskrzeszenia - wyd. 1

Paweł Siedlar
Opowieści okrutne

Władimir Wasiliew, Leonid Kudriawcew, Jelena Chajeckaja, Wiera Kamsza, Anton Pierwuszyn, Jewgienij Łukin
Mroczny Bies

Anna Kańtoch
Zabawki diabła - wyd. 1

Tomasz Pacyński
Smokobójca - wyd. 1

Bez litości
Miroslav Žamboch

data wydania: maj 2006
ISBN-10: 83-89011-92-1
ISBN-13: 978-83-89011-92-3
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 464
oprawa: miękka
seria: Obca Krew
cykl: Koniasz
spis cyklu:
cena: 34.99

Nazwisko: Bakly
Profesja: były gladiator, najemnik
Zadania: przyjmie każde (za odpowiednią zapłatą)
Najbardziej nie lubi: magii
Przyjaciele: nic mu nie wiadomo na ten temat
Wrogowie: wielu, zbyt wielu...

Pomimo, że Bakly nie przepada specjalnie za magią, ta ciągle staje na jego drodze. To przez nią ma najwięcej kłopotów i to przez nią musi spłacić pewien rodowy dług. Najmuje się nie tylko jako „prywatny detektyw”, ale też ratuje przed śmiercią na stosie pewną, młodą czarownicę (bynajmniej z nie z dobroci serca).

Najemnik wyrusza też do Wolnej Strefy jako ochroniarz buchaltera Ochinota, osoby wielce utalentowanej w tropieniu przekrętów i wspieraniu bogaczy w pomnażaniu ich „skromnych” majątków... Tam również Bakly dostanie nietypowe zlecenie. Przecież, czymś te długi rodzinne trzeba spłacać, a nasz bohater podejmie się każdego zadania...

Cóż, najemnik nie ma lekkiego życia, a jego mroczne i przerażające wspomnienia jest w stanie złagodzić jedynie wódka. Jakakolwiek, nawet ta najgorszego gatunku, byle pozwoliła zapomnieć o koszmarze przeszłości... I trudno się temu dziwić, zwłaszcza, gdy na jego drodze pojawiają się złowrogie typki spod ciemnej gwiazdy i wojownicy ninja — mistrzowie w zadawaniu tortur.

Trzeba uczciwie przyznać, że ilość brutalnych scen może zmrozić delikatne serca niewiast, ale bez obaw, nie jest to typowa książka trafiająca tylko w męskie gusta, panie też znajdą tu coś dla siebie...



Bez litości
Dominik Broniek

Bez litości
Dominik Broniek

Bez litości
Dominik Broniek
Bez litości

Bez litości

: Cienie Nocy
Szedłem równomiernym krokiem wąską uliczką, prowadzącą zygzakiem między dwupiętrowymi domami, i gdy zniknąłem szpiegowi z oczu, stanąłem we wnęce pozostałej po zamurowanej bramie. W okolicy nie było nikogo, słyszałem więc, jak rytm jego kroków przyspieszył. Po chwili puścił się biegiem. Kiedy mnie mijał, złapałem go prawicą i przyciągnąłem do siebie. Ciosem w żołądek zamierzałem posłać go na ziemię, żeby nie sprawiał problemów, ale sam oberwałem w pierś tak, że o mało mnie nie zatkało. A przy tym zrobił to bez zamachu, tylko w jakiś zagadkowy sposób skręcił tułów i dwa razy pod rząd kropnął mnie łokciem, aż zaprotestowały żebra. Pchnąłem go na ścianę. Nie spodziewał się, że to uderzenie będzie tak mocne. Wyrżnąwszy odchyloną głową w mur, nieprzytomny osunął się na ziemię.

Dawid Juraszek: Esensja
Tuz czeskiej fantastyki, Miroslav Žamboch, nie ma zmiłowania dla fanów fantasy spod znaku elfów o szpiczastych uszach, białych zamkowych murów i magicznych koni galopujących z rozwianą grzywą. To jeden z powodów, dla których „Bez litości” to świetna, pełnokrwista powieść fantasy.
Pełnokrwista także dosłownie, bowiem na jej kartach trup ściele się gęsto niczym zboże u Szymona Szymonowica. Pod tym względem jak w domu (czy raczej jak w cymeryjskiej jaskini) poczują się amatorzy heroic fantasy i sztandarowego bohatera gatunku, Arnolda Conana, choć mogą nieco sarkać na pogłębiony wizerunek psychologiczny najemnika Bakly’ego, protagonisty „Bez litości”.

Adrian Tomczyk: Avatarae
Historia Bakly`ego naprawdę wciąga, a Żamboch potrafi z najprostszych pomysłów wycisnąć sporo emocji. Najpopularniejszy czeski pisarz fantasy powinien w Polsce zagościć na stałe, bo przyznać trzeba, że jego proza, lekka i rozrywkowa gwarantuje sporo dobrej zabawy. A biorąc pod uwagę fakt, że już długo czekamy na wydanie kolejnej książki Glena Cooka, miłośnicy tegoż, których raczej nie brakuje, powinni spróbować i zasmakować w powieściach Miroslava Żambocha.

Zbigniew Jankowski: Załoga G

Žamboch znów tworzy wspaniały, przemyślany świat, którym - jak to w życiu - rządzi przede wszystkim pieniądz. I jak to w życiu, tam, gdzie znajdują się duże pieniądze, tam znajdują się ludzie, którzy prowadzą grę, często bardzo nieczystą, bardzo często zaś brutalną. Wolna Strefa jest wolna dosłownie. Tu nie liczy się prawo pisane, tylko prawo ulicy. Silniejszy wygrywa; martwe ciało słabszego, pod osłoną nocy, jest wrzucane do wody. W tym wynaturzonym świecie, bliźniaczym do naszej rzeczywistości, doskonale radzi sobie Bakly, który pozbawiony ludzkich odruchów, dąży po trupach (dosłownie) do celu. Wszystko psuje się dopiero wtedy, gdy i Trill, i Ochinot stają się dla niego na swój sposób ważni i bezwiednie zaczyna traktować ich, jak przyjaciół, którym pomaga się przecież nie żądając w zamian zapłaty.

 

Trzeba podkreślić sposób prowadzenia narracji - autor pokusił się o szalenie trudne prowadzenie powieści w pierwszej osobie. Bakly opowiada nam o swoich wydarzeniach i przeżyciach, oraz przekazuje nam swoje myśli. Muszę powiedzieć, że z początku bałem się, czy tak trudna narracja nie odbije się na tempie akcji, na możliwości poznania otaczającego świata, ale szybko mój strach minął - Zamboch zrobił to fantastycznie!

Podoba mi się w tej książce bardzo wiele elementów. Począwszy od konstrukcji świata, łącznie z mechanizmami, które nim rządzą (nie ma w nim potworów, smoków, zwierzołaków, popularnych strzyg i innego plugastwa), przez bardzo ciekawych bohaterów i inne postaci (w tym wspomniane ninje), przez podejście do zagadnienia magii i alegorie związane z inkwizycją, podoba mi się wreszcie sama historia, której klocki - z początku porozrzucane i nie pasujące do siebie - z czasem układają w bardzo przejrzystą łamigłówkę.


Monika Frenkiel: Czytelnia Onet
Książka zdecydowanie warta przeczytania, pełna cynicznego, czarnego humoru, ale nie dla wrażliwych.

Marcin Byrski: Valkiria

Wymyślone przez autora realia to świat fanstasy, nieco odmienny, ale zachowujący pewne kanony. Nie ma tu co prawda ras, takich jak elfy czy krasnoludy, nie ma smoków czy innych potworów, ale mamy do czynienia z czarami, magicznymi artefaktami oraz niezliczoną ilością broni białej. Nowością dla niektórych mogą być wojownicy ninja (chociaż w grze Revenant można ich było spotkać).

Nie bez kozery wspomniałem tu o grze komputerowej. Otóż Bez litości mogłoby być z powodzeniem scenariuszem do cRPG. Bohater podróżuje po określonej krainie, podejmując się rozmaitych questów, aby zarobić pieniądze. Oczywiście każde wykonane zadanie powoduje wzrost jego doświadczenia. Mało tego, za część zarobionych pieniędzy kupuje sobie funkcjonalną zbroję itp. Przecież tak zabawiałem się w Baldur’s Gate czy Neverwinter Nights. Podkreślam jednak, że nie odebrałem tego jako wadę, ale jako zaletę książki.

Bardzo ciekawie prowadzona jest narracja, ponieważ opowiadającym historię jest sam główny bohater (poza prologiem i epilogiem). Wszystko widzimy z jego perspektywy, wiemy tylko to, co on i razem z nim powoli odkrywamy różne tajemnice i zagadki. Już dawno nie było mi dane czytać powieści pisanej w pierwszej osobie, a przecież taki sposób przekazywania informacji daje niezłą frajdę.


Maciej Dzierżek: Poltergeist
Akcja powieści skupia się na osobie Baklyego, jego przeszłości oraz teraźniejszych problemach. Towarzyszy mu kilka oryginalnych i ciekawych postaci, a przygody kreowane przez autora są interesująco ze sobą powiązane. Rozpoznawalny już w Sierżancie „filmowy” sposób pisania sprawdza się doskonale i w tej powieści. Akcja przedstawiana jest bardzo plastycznie, a napięcie rozłożono jak w najlepszej klasy filmie przygodowo-kryminalnym. Bakly bowiem, by wyplątać się z kłopotów, musi rozwiązać niejedną zagadkę, a fabuła plącze się niczym scenariusz komputerowej gry przygodowej sprzed wielu, wielu lat. Takiej, którą bez poradnika tylko nieliczni byli w stanie ukończyć, a i to po miesiącach męczarni i bólów. To samo spotyka książkowego najemnika — będzie musiał niejedno wycierpieć, by odkryć prawdę. Finał godzien jest najlepszego kryminału.


Valkiria Carpe Noctem Merlin Poltergeist Fahrenheit Avatarae Wirtualna Polska