|
|
|
Necrosis. Przebudzenie - wyd.1 Jacek Piekara, Damian Kucharski
|
 |
|
|
NAKŁAD WYCZERPANY |
| data wydania: |
kwiecień 2005 |
| ISBN-10: |
83-89011-57-3 |
| ISBN-13: |
XXX |
| wymiary: |
125 x 195 |
| liczba stron: |
400 |
| oprawa: |
miękka |
| seria: |
Bestsellery polskiej fantastyki |
| cena: |
29.99 |
|
|
|
Niewidoma mała księżniczka znajduje pocieszycielkę i opiekunkę w starej niani. Co się wydarzy, kiedy na królewski dwór przybędzie potężna czarodziejka — narzeczona jej ojca?
Fałszywy egzorcysta, trudniący się wyłudzaniem pieniędzy od naiwnych, zostaje wezwany do królowej podziemnego świata miasta Kloudobergen — złowrogiej mistrzyni zbrodni, nazywanej Panią. Do czego mają się przydać jego talenty?
Maltretowany przez ojca, wiejski chłopiec odkrywa tajemniczą jaskinię. Czy znajdzie w niej coś, co raz na zawsze odmieni jego życie?
Owładnięty żądzą rodowej zemsty arystokrata otrzymuje plany tajnego przejścia, które doprowadzi jego żołnierzy do samego serca wrogiego zamku. Jaką cenę trzeba będzie zapłacić za przysługi?
Opętana seksualnymi obsesjami piękna złodziejka i cmentarna hiena decyduje się popełnić straszliwe świętokradztwo. Kto wykorzysta jej zdolności, niewiedzę oraz chorobę?
Co łączy tych pięć szczególnych postaci?
Wskrzeszą pradawne moce, które mogą zmienić oblicze świata.
|
 |
| : Opętanie
|
|
Theobald pstryknął palcami. Jego dwaj pomocnicy opuścili komnatę, zamykając za sobą drzwi. Mężczyzna rozsiadł się w fotelu.
— Jestem, by udzielić wam wszelkich wyjaśnień — powiedział. — Na temat tego... opętania.
— Czy dobrze usłyszałem wątpliwości w waszym głosie? — Tronheim podsunął sobie zydel, zastanawiając się, kiedy służba przyniesie posiłek. Nie miał ochoty rozmawiać bez śniadania, ale widać najpierw miała być praca, a potem przyjemność.
— Wątpliwości — powtórzył Theobald. — Może za dużo powiedziane? Ale, jako specjalista, wiecie na pewno lepiej ode mnie, że to, co mylnie bierzemy za opętanie, bywa czasem... — urwał i Tronheim zauważył, że jest trochę zakłopotany.
— Obłąkaniem? — poddał.
— Staramy się nie używać też tego słowa — chrząknął Theobald. — Choć być może opisuje ono problem w... pewnym stopniu.
— Zacznijmy od początku, bo ja nic nie wiem. — Tronheim splótł palce. — Jakie są wiek i płeć obiektu?
— Obiektu... — Mężczyzna skrzywił się z wyraźną niechęcią. — Starajcie się nie używać tego słowa, panie Tronheim. Dziewczynka ma dziewięć lat — kontynuował, nie zwracając uwagi, że Tronheim gorliwie mu przytaknął. — Wesoła, żywa, ciekawa świata. Mądra. Miała najlepszych preceptorów, jakich można znaleźć...
— Kiedy doszło do pierwszej manifestacji?
— Miesiąc temu — rzekł Theobald, wzdychając. — Rzuciła się na swoją nianię i podrapała jej twarz. Krzyczała... — przerwał na chwilę. — Jaki to był krzyk, panie Tronheim! Nie dziecka, o nie. Gardłowy, chrapliwy, gruby... Jak rzężenie... Nie mogłem tego słuchać.
— Zmiany na twarzy?
— Zmiany na twarzy? — Jego uśmiech teraz przypominał grymas. — Panie Tronheim, jej twarz zmieniła się, jakby założyła maskę. Oczy rozjarzyły się żółtym blaskiem, a źrenice stały się pionowe i poszerzyły niczym u kota...
Tronheim silniej zacisnął dłonie. Objawy były dokładnie takie, jak przy opętaniu.
— Coś jeszcze?
— Mówiła w innym języku... Zresztą może to był tylko bełkot. Ale te słowa. Ja ich nie rozumiałem. — Theobald patrzył gdzieś w kąt pokoju i z wyraźną niechęcią przywoływał wspomnienia. — Brzmiały jak bluźnierstwa. Jak przekleństwa. Słyszałeś je i wiedziałeś, że chciałbyś zatkać uszy. — Wyraźnie się wzdrygnął, a potem rozejrzał wokół. — Macie tu jakieś wino? A, macie. Sam przecież przyniosłem.
Sięgnął do szafki i wyjął butelkę oraz dwa rżnięte z kryształu kieliszki na smukłych nóżkach. Nalał wino, a Tronheim zobaczył, że dłoń ma spokojną i pewną. Przyjął od Theobalda kieliszek i umoczył usta.
— Mówcie dalej, proszę — powiedział.
— Przytrzymaliśmy ją. To mała dziewczynka, panie Tronheim, a ledwo we trzech zdołaliśmy ją spętać i zanieść na łóżko. Tam rzucała się jeszcze... Jej ręce i nogi...
— Wyginały się pod dziwnymi kątami? — zapytał Tronheim, znając odpowiedź, i nie zdziwił się, kiedy Theobald przytaknął.
|
|
| : Czerwona mgła
|
|
Usłyszała stuk butów cechowego patrolu i zaraz potem trzech mężczyzn pojawiło się w srebrnej smudze księżycowego światła. Jeden niósł przed sobą latarnię, drugi niedbale wymachiwał okutą żelazem pałką i podśpiewywał coś pod nosem, a trzeci opierał na ramieniu drzewce kiścienia. Wszyscy byli barczyści, brodaci, ubrani w kubraki z utwardzanej skóry, na których Margot dostrzegła charakterystyczne godło cechu Rzeźników — dwa skrzyżowane toporki.
— Dokąd to, dziewczyno? — zawołał ten z latarnią w dłoni. — O tej porze? Sama?
— Może szuka przygody. — Zarechotał trzeci z rzeźników i postąpił kilka kroków w stronę Margot.
— Może szukam... – odparła, ledwo dobywając tchu, gdyż słodka czerwona mgła zalewała już nie tylko jej oczy, ale również szyję i piersi. Między nogami znów poczuła bolesny żar, który można ugasić tylko w jeden sposób.
— A, to taka bajka — burknął rzeźnik i rzucił kiścień na bruk. Żelazne kule stuknęły o siebie z metalicznym chrzęstem.
Szedł w jej stronę, rozpinając skórzane portki, a Margot obróciła się twarzą w stronę ściany domu. Przywarła policzkiem do wilgotnego, chłodnego muru, który jednak nie mógł ostudzić płomieni, buchających w niej samej. Po chwili poczuła na ciele silne męskie dłonie. Jedna chwyciła ją za pierś, druga zadzierała już spódnicę. Dziewczyna rozwiodła szerzej nogi i za moment poczuła pierwsze uderzenie. Wdarł się w nią tak gwałtownie, że aż boleśnie, ale rychło ból zamienił się w coraz bardziej potężniejącą rozkosz. Drapała paznokciami cegły i jęczała, czując silne pchnięcia jego bioder. Kiedy przyszło spełnienie, ze zdumieniem słuchała własnego skowytu. Wydawało się, że jest jednocześnie sobą — dziewczyną brutalnie braną przy murze domu — i kimś innym, obserwującym całe zajście z góry i słyszącym dokładnie każdy jęk, każdy szloch, każdy krzyk. Czuła pot ściekający po policzkach i czole, czuła też nasienie zraszające wnętrza ud.
— Ufff — powiedział strażnik. — Teraz ty, Rudi. Gorąca suka, sam zobaczysz... Jak to tyłkiem trzepie...
|
|
|
 |
| Rafał Śliwiak: Wirtualna Polska
|
|
|
Fabryka Słów specjalizuje się w promowaniu twórczości polskich fantastów. Do sztandarowych autorów tego wydawnictwa należą Andrzej Pilipiuk i Andrzej Ziemiański. Należałoby do nich zaliczyć też Jacka Piekarę, autora płodnego, który regularnie publikuje kolejne książki. A celuje on w mrocznych, zwykle przesyconych erotyzmem, fabułach fantasy. W których to niezbyt sympatyczni bohaterowie wprowadzają swoje porządki korzystając z paskudnej magii albo wręcz przeciwnie — walcząc z nią ze wszystkich sił. Dlatego też często na kartach powieści i opowiadań Piekary słychać jęki zarówno bólu, jak i rozkoszy, a krew leje się strumieniami ku uciesze gawiedzi. Tej z kart jego książek i tej, która je z wypiekami na twarzy czyta.
|
|
| Dominika Repeczko: Fahrenheit
|
|
Książka to zbiór pięciu opowiadań, czy, jak kto woli, nowelek. Każde z nich stanowi na pozór odrębną historię, osadzoną w realiach tego samego świata, rozgrywającą się w różnych jego zakątkach, aczkolwiek mniej więcej równolegle. Owa spójność chronologiczna nie jest jednak jedynym elementem wiążącym opowiadania. Wszystkie mają bowiem wspólnego bohatera. A jest nim zło.
Bo zło jest wokół nas. Tak naprawdę to wszędzie. Wystarczy wyjść za próg. Wystarczy się trochę rozejrzeć. Trochę uważniej niż zwykle, bo bywa, że nie dostrzegamy go, ukrytego za fasadą spraw zwyczajnych i codziennych.
|
|
| Stefan Kacprzycki: Czytelnia Onet
|
|
|
Jacek Piekara lubi grzebać w najmroczniejszych zakamarkach ludzkiej duszy. Po trylogii o „sprawiedliwym” i, do pewnego stopnia, dobrodusznym inkwizytorze Mordimerze w swojej nowej książce (napisanej wspólnie z Damianem Kucharskim) Necrosis. Przebudzenie prezentuje ludzkie piekło. Gdzieś na dnie naszej duszy zakopane są demony, które budzimy sami na własną zgubę. Tak, z niewielkimi wyjątkami, postępują bohaterowie książki. A motorem ich postępowania są odwieczne namiętności, targające człowiekiem od zarania historii: chciwość, pożądanie, żądza władzy, seks, głupota.
|
|
| Rafał Chojnacki: Carpe Noctem
|
|
Wspólne przedsięwzięcie dwóch pisarzy to początek nowego cyklu, w którym groza miesza się z fantasy. Nowy świat, nowi bohaterowie i tylko zło jakby jakoś bardziej znajome. To „zwykłe” odwieczne, prastare zło, które znamy z opowiadań Roberta E. Howarda czy Fritza Leibera. Igranie z nim nigdy nie kończy się dobrze.
Tym razem, snując nowe opowieści, Piekara i Kucharski złamali dość typowy schemat. Tu każde opowiadanie ma innych bohaterów, jedynie świat wydaje się być jednym i tym samym. Ma on z resztą powrócić w kolejnym tomie.
|
|
| Józef 'Joseppe' Orzeszyna: Poltergeist
|
|
Ostatnio mam szczęście (lub nie) czytać jedynie książki składające się z opowiadań połączonych w mniej lub bardziej zgrabną całość. Do tej kolekcji dołączyło też Necrosis. Przebudzenie Jacka Piekary i Damiana Kucharskiego. Czy zaserwowana nam mieszanka wywołała błogie uczucie najedzenia, czy też może niestrawność? Posłuchajcie.
Jacek Piekara jest jednym z pisarzy, którzy mają ciepły kącik w moim „serduszku” czytelnika ze względu na cykl o pewnym sarkastycznym inkwizytorze. Tego typu postaci — złośliwe, odrobinę cyniczne, ale jednocześnie wyjątkowo trzeźwo patrzące na rzeczywistość, będą przewijały się również przez fabułę Necrosis. Także, jeżeli ktoś lubi, typowe dla Piekary, spojrzenie na świat, na pewno nie będzie rozczarowany.
|
|
| Michał Krzeszewski: Avatarae
|
|
Wielu czytelników fantastyki zapewne niecierpliwie oczekuje kolejnych przygód Mordimera, autorstwa Jacka Piekary. Zanim jednak będzie im dale poznać dalsze losy inkwizytora, mogą za to poznać inną opowieść, której ich ulubiony pisarz jest współautorem. Napisał on wraz z Damianem Kucharskim książkę Necrosis. Przebudzenie. To pierwsza część nowego cyklu, nie wiadomo jeszcze, jak szeroko zakrojonego.
Fabuła rozpisana została na pięć opowiadań, dziejących się w tym samym świecie, którego obraz można sobie systematycznie składać z podsuwanych skrawków informacji. Każdy tekst ma innego bohatera i opowiada z pozoru autonomiczną historię, ale właśnie ujawniająca się historia świata pokazuje ich wspólne elementy. Nadchodzi czas krytyczny, przełomowy. W świecie Necrosis pradawne moce o diabelskim obliczu budzą się, powracają z niebytu, chcą upomnieć się o należne im miejsce. W Przebudzeniu jesteśmy świadkami początku wielkiego wydarzenia, które zmieni oblicze świata.
|
|
| Daniel 'Vampdey' Elkader: Katedra
|
|
Świat, w którym rozgrywa się akcja Necrosis, nie jest w żaden sposób powiązany z alternatywną Europą, jaką Jacek Piekara wykreował w opowiadaniach o inkwizytorze Mordimerze Madderinie. Jest to całkiem odrębne uniwersum, choć jego założenia są praktycznie nie od dziś znane z wielu innych ksiąg fantasy.
Kiedyś, całe wieki temu, wśród ludzi żyli czarodzieje.
|
|
|
|
|
|