 |
|
|


 |
Andrzej Pilipiuk, Eugeniusz Dębski, Jacek Komuda, Jacek Piekara, Jarosław Grzędowicz, Maja Lidia Kossakowska, Szczepan Twardoch, Tomasz Kołodziejczak, Hubert Spandowski, Kamil C. Alster, Mateusz Bandurski
|
|
Małodobry
|








|
 |
|
|
Miecz Aniołów - wyd. 1 Jacek Piekara
|
 |
|
|
NAKŁAD WYCZERPANY |
| data wydania: |
listopad 2004 |
| ISBN-10: |
83-89011-26-3 |
| ISBN-13: |
XXX |
| wymiary: |
125 x 195 |
| liczba stron: |
448 |
| oprawa: |
miękka |
| seria: |
Bestsellery polskiej fantastyki |
| cena: |
27.99 |
|
|
Mordimer Madderdin powraca w kolejnym, trzecim już tomie. Fabuła sześciu opowiadań toczy się w alternatywnej (tu w roku 33 Chrystus nie umarł na krzyżu, lecz zszedł z niego i ukarał swych wrogów) rzeczywistości późnego średniowiecza. Główny bohater – inkwizytor – jak zwykle będzie czujnie stał na straży jedynie prawdziwej i świętej wiary, a grzesznikom z miłością ofiaruje ekstatyczną boleść stosu. Jego rola będzie tym trudniejsza, że na świecie szerzą się niepokoje oraz herezje, a w dodatku narasta śmiertelny konflikt pomiędzy władzami Kościoła a pragnącym utrzymać niezależność Świętym Officjum. Oczywiście inkwizytor będzie musiał i tym razem rozwiązać kryminalne intrygi, zmierzy się z demonami i czarnoksiężnikami oraz przeciwnikami religijnymi i politycznymi.
W Mieczu Aniołów czytelnicy znajdą odpowiedzi na niektóre pytania, zadane w poprzednich opowiadaniach. Czym zajmuje się Wewnętrzny Krąg Inkwizytorium? Dlaczego Anioł Stróż opiekuje się głównym bohaterem pilniej niż zwykli to czynić Aniołowie? Dokąd trafiają czarownice i czarnoksiężnicy oraz kto dba, by mroczna wiedza nie zaginęła? Rzecz jasna, pojawią się również następne pytania.
|
 |
|
|
 |
|
Miecz Aniołów 2
|
|
|
|
|
Miecz Aniołów 1
|
|
|
|
 |
| : Maskarada
|
|
Neuschalk stał jeszcze dwa kroki ode mnie, a już okręciłem się z nożem w jednej, a krucyfiksem w drugiej dłoni. Bóg na szczęście obdarzył mnie łaską czujnego snu, co nie raz i nie dwa przydawało się w niebezpiecznych sytuacjach. Tym razem jednak miałem naprzeciw siebie tylko demonologa, zaskoczonego moją gwałtowną reakcją.
— Ehm... wybaczcie — mruknął, zastygając w miejscu. — Świta już...
Spojrzałem na pogrążony w porannej szarówce las i podniosłem wzrok na niebo. Słońca nie było jeszcze widać, ale ciemne pasma chmur wyraźnie nabierały brudnoróżowego odcienia. Konfrontacja z demonem, niestety, nadszarpnęła moimi siłami i czułem się podobnie jak po przepitej nocy. Mdłości, ból głowy, słabość mięśni... Nie miałem jednak czasu ani na odpoczynek, ani by się nad sobą rozczulać. Sięgnąłem do sakw po jedzenie i wgryzłem się w czerstwą bułkę oraz ser. Zobaczyłem, iż Neuschalk przygląda się, jak jem. Miał przekrwione, zapuchnięte oczy i nieszczęśliwy wyraz twarzy. Nawet jego pieczołowicie przystrzyżona broda była teraz zmierzwiona, a między włosy zaplątały się źdźbła trawy.
— Częstujcie się — powiedziałem z pełnymi ustami, a czarownik skwapliwie skorzystał z zaproszenia.
Potem szybko osiodłaliśmy konie i już bez zwłoki popędziliśmy leśną przecinką, mając za plecami wschodzące słońce.
— Teraz mówcie — rozkazałem, kiedy wyjechaliśmy na pole, które pozwalało nam galopować obok siebie, strzemię w strzemię.
|
|
| : Głupcy idą do nieba
|
|
Zły łotr wrzeszczał niczym potępiony (zresztą słusznie, bo w końcu jak miał wrzeszczeć?), kiedy legioniści przybijali jego dłonie do krzyża. Dobry łotr krzyczeć nie mógł, gdyż przed spektaklem obcięto mu język i zaszyto usta. Jezus górował nad nimi wszystkimi, wpatrując się w przestrzeń bolesnym wzrokiem, a na jego twarzy odbijało się cierpienie. Tymczasem legionista huknął ostatni raz młotem w żelazny hufnal, a krzyż ze złym łotrem uniesiono na sznurze i postawiono. Kobieta, stojąca tuż obok mnie, głośno szlochała, jej synek przyglądał się wszystkiemu z palcem władowanym do ust i wytrzeszczonymi oczami. Ponieważ zły łotr nie przestawał wrzeszczeć (co mogłoby zaburzyć dalszy plan przedstawienia), legionista dźgnął go mocno pod serce ostrzem włóczni. Ukrzyżowany mężczyzna wyprężył się, potem zwiotczał, a głowa opadła mu na ramię. Z ust popłynęła gęsta strużka czerwonobrudnej krwi. Teraz nadszedł czas Jezusa. Grający go aktor (w jego wypadku hufnale wbito pomiędzy palce, między którymi ściskał pęcherze ze świńską posoką) powiódł wkoło wzrokiem i rzekł donośnie:
— Ukorzcie się przed Ojcem i uwierzcie we mnie. Kto mi zawierzy, ten jeszcze dzisiaj będzie sycić się chwałą Bożą!
— Sycić się chwałą? — mruknął ktoś obok mnie. — Na miecz Pana, z roku na rok są coraz słabsi!
Obróciłem się, by spojrzeć, kto wypowiedział te śmiałe słowa, i dostrzegłem mistrza Rittera, poetę, dramaturga oraz aktora. Musiał być wściekły, że nie jemu powierzono przygotowanie jasełek, gdyż z taką inscenizacją wiązały się zwykle wysokie wypłaty. A mistrz Ritter, jak większość artystów, cierpiał na chroniczny niedobór gotówki. W czym niewątpliwie był podobny do waszego uniżonego sługi.
— Piszecie gorsze rzeczy — szepnąłem złośliwie i dałem znak, by nie przeszkadzał.
— Odrzućcie szatana! — niemal krzyknął aktor grający Jezusa. — Oto powiadam wam: nadeszła chwila, w której musicie dokonać wyboru. Miłosierny Bóg mówi moimi ustami: ukorzcie się przed chwałą Pańską!
|
|
|
 |
| Kamil 'Yrol' Mizera: Inkluz
|
|
|
W ramach mych rozważań na temat polskiej literatury fantastycznej chciałbym przedstawić najnowsze dzieło Jacka Piekary, trzytomową opowieść o losach coraz to sławniejszego inkwizytora Mordimera Madderdina, który w swym bożym posłannictwie przemierza okolice biskupiej stolicy w poszukiwaniu kąkolu herezji i zdrady. Jego wyprawy i starcia z potworami, heretykami, mordercami, magami i czarownicami Jacek Piekara opisał w licznych opowiadaniach zawartych w trzech świętokradczych księgach, a zwą się one — Sługa Boży, Młot na czarownice i Miecz Aniołów.
|
|
| Wojciech Gołąbowski: Esensja
|
|
Jacek Piekara nie jest autorem przesadnie skromnym. W przedmowie do Miecza Aniołów postanowił wyliczyć czytelnikom, na co mają zwrócić szczególną uwagę podczas lektury.
Trzeci tom przygód Mordimera Madderdina, licencjonowanego inkwizytora podlegającego biskupowi Hez-Hezronu, przynosi niewiele zmian. Można tu spotkać prawie wszystko to, do czego autor przyzwyczaił nas w Słudze Bożym i Młocie na czarownice. Ze wspomnianej wyżej przedmowy dowiemy się też, że i z osobami poznanymi w Mieczu Aniołów spotkamy się jeszcze nie raz, bo autor plany ma szerokie, koncepcję szczegółowo dopracowaną, a kolejne książki już niemal w druku.
|
|
| Agnieszka Kawula: Poltergeist
|
|
|
Wydawałoby się, że o Mordimerze Madderdinie wiemy już sporo. W „Słudze Bożym” i „Młocie na czarownice” poznaliśmy go dość dobrze. W „Mieczu Aniołów” Jacek Piekara odkrywa przed nami kolejne dno duszy naszego pokornego sługi. Z zaskoczeniem stwierdzam, że pod inkwizytorskim płaszczem, oprócz cynizmu, czarnego humoru i sporej dawki ironii, skrywa się też współczucie, a nawet litość (choć bardzo specyficznie pojmowana).
|
|
| Rafał Chojnacki: Carpe Noctem
|
|
|
Trzeci tom cyklu o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie okazuje się być zaskoczeniem. Nagła zwyżka formy Jacka Piekary wiąże się również z pewną komplikacją intryg. Coraz więcej tu linek, za które pisarz planuje pociągać w przyszłości.
|
|
| Michał Sztąberek: Avatarae
|
|
|
Jacek Piekara na dobre powrócił do fantastyki! I dobrze, bo na takie zbiorki opowiadań jak te, które opowiadają o przygodach Mordimera Madderdina, warto wydać ciężko zarobione pieniądze. „Miecz Aniołów” to już trzeci tom opowieści o cynicznym inkwizytorze pozostającym na służbie Jego Ekscelencji Biskupa Hez — Hezronu. Co ciekawe, najnowsze dzieło Piekary bije na łeb dwa wcześniejsze zbiory pod względem ilości stron, co również niezwykle ucieszyło niżej podpisanego!
|
|
| Robert Siata: Załoga G
|
|
Jacek Piekara nie zasypuje gruszek w popiele. I bardzo dobrze, moi mili, bo dzięki temu do naszych rąk trafia kolejna, trzecia już odsłona przygód dzielnego funkcjonariusza Świętego Officjum. Mordimer Madderin — licencjonowany inkwizytor biskupa Hez-hezronu, nieustraszony tropiciel nierozwiązanych zagadek, postrach heretyków, sługa Boży, młot na czarownice i miecz w ręku Aniołów — znowu wkracza do akcji. Co nas czeka tym razem?
W najnowszym zbiorku znalazłem pięć opowiadań oraz wielce interesujący prolog. Prolog, zgodnie z zaleceniami autora, przeczytałem na końcu, co i wam z całego serca radzę. Autor odpowiada w nim na szereg pytań, które zadali ponoć czytelnicy. Opowiadania zaś... no cóż, najłatwiej byłoby powiedzieć, że Mordimer odbędzie wiele kształcących podróży i przeżyje przygody, w czasie których będzie mógł okazać przywiązanie do świętej matki — Kościoła, a przy okazji zarobić kilka groszy.
|
|
| oanna 'Trashka' Kułakowska: Nowa Gildia
|
|
W grudniu 2004 roku powrócił do czytelników Mordimer Madderdin — licencjonowany inkwizytor Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu — w trzecim już tomie opisującym jego zmagania z siłami zła, okraszone iście sowizdrzalskimi przygodami.
„Miecz Aniołów” to książka, z którą spokojnie mogą zapoznać się również osoby nieznające poprzednich brawurowych dokonań sprytnego inkwizytora. Składa się z pięciu opowiadań: „Głupcy idą do nieba”, „Kości i zwłoki”, „Sierotki”, „Maskarada”, „Miecz Aniołów”. Utwory te funkcjonują jako niezależne całości, choć nawiązują do chronologicznie wcześniejszych wydarzeń. Najlepiej przeczytać je w tej samej kolejności, w jakiej znalazły się w zbiorze.
Tym, co znają już Mordimera i jego świat, wystarczy powiedzieć, iż obraz owej ponurej, a zarazem barwnej rzeczywistości został wzbogacony o nowe ciekawe szczegóły. Osoba Madderdina także jakby nieco ewoluowała — w każdym razie poznajemy kolejne całkiem pozytywne cechy jego charakteru i jeszcze więcej tych podłych i odstręczających.
|
|
| Domika Repeczko: Fahrenheit
|
|
Sięgając po kolejny tom opowiadań Jacka Piekary, zastanawiałam się, z czym tym razem przyjdzie zmierzyć się naszemu uniżonemu słudze – Mordimerowi.
Miecz Aniołów to pięć opowiadań. Napisanych z niezmienną sprawnością, historii ze świata trochę jednak gorszego niż nasz.
Mordimer, z uwagi na wieczny brak gotówki, podejmuje się odnaleźć uprowadzoną, podstępnie oczywiście, córkę bogatego kupca. Już z urzędu i niejako powołania, bada sprawę niestosownego użytkowania zwłok oraz nielegalnie spalonej czarownicy. Aresztuje czarownika, na jego prośbę, i wreszcie bada sprawę błędu w sztuce katowskiej. Są zagadki do rozwiązania, niebezpieczeństwa do pokonania i zaskakujące zwroty akcji, wszystko ku przyjemności czytelnika i z jak najlepszym skutkiem. Książkę, jak i poprzednie, czyta się doskonale. Wprawdzie jako szekspirofil obruszyłam się nieco na kpiny z mistrza, ale tego typu aluzje tylko dodają opowieściom smaku.
|
|
|
|
|
|