Seria: 
... 13  14  15  16  17  18 ...

... 13  14  15  16  17  18 ...
Tanya Huff, Charlaine Harris, Christopher Golden, Bill Crider, Kelley Armstrong, Jim Butcher, Rachel Caine, Jeanne C. Stein, Carolyn Haines, Tate Hallaway, Elaine Viets, Toni L. P. Kelner, P. N. Elrod
Krwawe powroty

Adam Przechrzta
Chorągiew Michała Archanioła

Charlaine Harris
Grób z niespodzianką

Jacek Piekara
Charakternik

Karina Pjankowa
Prawa i powinności

Marcin Mortka
Miecz i kwiaty, t.1 - wyd.1

Andrzej Pilipiuk
Kroniki Jakuba Wędrowycza - audiobook

Jacek Komuda
Herezjarcha

Peter V. Brett
Malowany człowiek, księga I

Andrzej Pilipiuk
Pak Jakuba Wędrowycza

Herezjarcha
Jacek Komuda

data wydania: listopad 2008
ISBN-13: 978-83-7574-006-6
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 344
oprawa: miękka
seria: Bestsellery polskiej fantastyki
cena: 29.99
zamów:

Nie licz na tajne kody, zagadki klasztorów i tajemnice templariuszy. Komuda zabierze Cię do piekła!
Razem z Franciszkiem Villonem, złodziejem i poetą skazanym na banicję za zabójstwo księdza  zbłądzisz w zaklętych rewirach XV-wiecznego Paryża. Tu zbrodnia, namiętność i ludzkie grzechy splatają się w węzeł ciasny niczym zwoje katowskiego stryczka i przejmujący chłodem jak lochy więzienia Chatelet.  Tutaj podrzynacze gardeł, szelmy, mordercy i ladacznice starsze niż Katedra Marii Panny opowiedzą o swych losach, nim odtańczą ostatnie pląsy w objęciach szubienicy - drewnianej kochanki wyklętego poety...
Książkę poleca Jacek Żakowski, dziennikarz i publicysta:
 Paryż Villona to miasto niebywałe. Barwne i mroczne. Wielkie i występne. Wzniosłe i upadłe. Wyrywające się ku smakowaniu drobnych radości życia i spadające w błoto grzechów, grzeszków, małostek.
Zachwytem dla jego mrocznych tajemnic i prawd o ludzkim gatunku ledwie jeszcze skrywanych pod cienką warstwą budzącej się cywilizacji zachodniej zaraził mnie mój mentor Bronisław Geremek. Zdaje się, że zaraził też Jacka Komudę, dotychczas arcypolskiego autora stawiającego pomniki Sarmatom, a teraz piewcę paryskich radości i trosk życia.
Komuda spróbował ożywić prawdę o ówczesnym Paryżu, którą Bronisław Geremek przywrócił Polakom i Europejczykom. I mu się udało. Paryż Villona rzeczywiście żyje na łamach tej książki.

                                           
                                      



Herezjarcha
Dominik Broniek

Herezjarcha
Dominik Broniek

Herezjarcha
Dominik Broniek
Herezjarcha

Herezjarcha

Herezjarcha

: Przez tylną bramę swoim świętym kusiem...
Sancta Maria, Mater Dei, ora pro nobis peccatoribus... – wokół trwało poszeptywanie, charkot, nisko nad posadzką niósł się stłumiony głos starych babinek postrojonych w czepce.
– Mieliście zachcianki godne kardynała, ba, samego Ojca Świętego – syczał nienawistnie Villon w głąb konfesjonału. – Nie wystarczała wam już, mówiąc po łacinie, pozycja a tergo i per os, którą plebs zowie pozycją na raka i na świętego Franciszka, ale chcieliście także szturmować wdzięki moich córeczek przez tylną bramę swoim świętym kusiem...
– Z głębokości wołałem ku Tobie, Panie: ku Tobie, Boże, z padołu płaczu i z turmy mizeryjej – śpiewali biedni ludzie w kościele Świętego Wawrzyńca. – Bo nie masz na świecie, kto by wspomógł abo upadłego po-dźwignął: zajadła zazdrość, omylna przyjaźń, chciwość nienasycona...
– Przyzywaliście je ku sobie każdej nocy, każdego tygodnia, aby zanurzyć waszego godmisza w ciepłej norce rozpusty aż po same jajca. Namawialiście, aby ustami, które winny śpiewać psalmy, pieściły wasze klejnoty, a komunię świętą przyjmowały z waszego kapucyna.
– Tak człowiek człowiekowi wilkiem względem dobrego mienia; dopieroż dusza od chytrych nieprzyjaciół w twardym oblężeniu zostaje... – ciągnęli wierni zgromadzeni obok konfesjonału.
– Byliście tak zatwardziali w grzechu i występku, że nie żałowaliście razów; chłostaliście je przed krzyżem i na krzyżu, nie wahaliście się okaleczyć i obić tej najmłodszej, której wypaliliście na pośladku swój herb, ojcze.

: W objęciach szubienicy
– Franciszek Villon, bakałarz uniwersytetu paryskiego – odczytał beznamiętnym głosem Molle, trębacz Jego Królewskiej Mości – za zuchwałe kradzieże i naruszanie prawa miejskiego, za rzezanie mieszków na rynku i włamanie do domu wielebnego diakona Jakuba Duchie z katedry Saint-Etienne. Za udawanie księdza i królewskiego ofcera. Za złośliwe utrudnianie wypełniania obowiązków staroście, radzie miejskiej i prokuratorowi królewskiemu wywiedziony będzie na rozstajne drogi i zawieszony pomiędzy niebem a ziemią!
Villon pokiwał głową. Zgadzał się ze wszystkimi zarzutami. Regestr jego win, zbrodni i pospolitych przestępstw był zresztą znacznie większy, gdyż trębacz nie wliczył doń spraw takich, jak ograbienie domu kupca bławatnego i urzezanie mieszków dwóm pijanym czeladnikom, w czasie gdy Johannes zabawiał ich grą w marelles w karczmie Pod Wieżą. Na szczęście syndyk o tym nie wiedział. I właśnie dzięki tej słodkiej niewiedzy Villon skazany został tylko na szubienicę, a nie na łamanie kołem.
Doprawdy poeta nie miał pojęcia, co za diabeł podszepnął im myśl, aby po pogromie Muszelników w Dijon udać się na południe, na gościnne występy do Cahors, paskudnego kamiennego bastide. Niegdyś było to miasto kupców, bankierów i lichwiarzy, w którym pieniądze leżały na bruku. Jednak po wojnach z Anglikami miasto śmierdziało winnym moszczem, czosnkiem i łajnem i nawet w szkatule proboszcza nie uświadczyłbyś zwykłego miedziaka, nie mówiąc już o złotych skudach. Villon nie wiedział, kogo łajać za to bardziej – własną głupotę, nieodrodną córę młodości poczętą w grzechu pijaństwa, czy Johannesa, który właśnie zakończył swój taniec na stryczku.


Marcin Marchlewski: Przy Kominku
Najnowsza (chyba że do tego czasu autor, przypuszczalnie smagany pejczem wydawcy, spłodził sześć kolejnych) powieść Jacka Komudy jest jednak wyjątkowo dobrze przyswajalnym czytadłem. Na całość składają się luźno powiązane ze sobą postacią Franciszka Villona cztery opowiadania. Nie ma też większych nawiązań do poprzedniego romansu autora z tą postacią znaną już z „Imienia Bestii”, co nie przeszkadza jednak czytelnikowi poprzedniej „części” cieszyć się lekturą. Widać, że na autora bardzo pozytywnie wpłynęło chwilowe porzucenie historii sarmackich, które uczyniły go znanym.
(...) tomik warto przeczytać aby zobaczyć że sarmacki Jacek Komuda może stworzyć coś trochę innego, co go bawi i ubawi tym czytelnika.

Damian 'Naimad' Bartosik: Bestiariusz
Niewątpliwie największym atut prozy Komudy bierze się z jego niewyczerpanej, zdaje się, wyobraźni. Opowiadania zawarte w "Herezjarsze" opierają się przede wszystkim na doskonałych, nietuzinkowych pomysłach. I nawet jeśli cierpią na tym czasem kreacje postaci, to i tak pasjonująco rozwijająca się fabuła utworów, a także lekki, przystępny styl autora, czynią jego opowiadania zdecydowanie godnymi polecenia.
(...) Lektura opowiadań o Villonie wciąga, a książka nie pozwala odłożyć się na półkę przed dobrnięciem do ostatniej strony. Nie przesadzę, orzekając, że "Herezjarcha" to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika fantastyki historycznej.

Wojciech Kobza: Gildia
"Herezjarcha" to ciekawa pozycja, szczególnie dla czytelników poprzedniego tomu, ale na całe szczęście nie trzeba wpierw przeczytać "Imienia Bestii", by czerpać radość z lektury "Herezjarchy". Jak zwykle u Jacka Komudy wszelkie opisy miast i budynków, strojów, zachowań, a nawet przekleństwa są dokładnym odwzorowaniem epoki. Na końcu książki nie mamy tym razem przypisów tłumaczących co ciekawsze czy trudniejsze fragmenty tekstu. Zresztą takowych nie znajdziemy wiele. Ilustracje w książce trzymają mocno klimat oraz są rozmieszczone w odpowiednich miejscach, korespondując z treścią książki.

Cieszy niezmiernie, że Jacek Komuda nie porzucił po pierwszym tomie postaci Franciszka Villona, gdyż jego kolejne przygody są nie mniej ciekawe i równie emocjonujące, co w pierwszej części. W dodatku mamy do czynienia z książką, która, będąc jednocześnie hołdem złożonym Bronisławowi Geremkowi, jest też po prostu ciekawą pozycją, wciągającą niczym życie paryskich murew i drzemcarzy owego czasu...

Katarzyna "Alchemist" Sałak: Poltergeist
Pisarz przedstawił średniowiecze od najgorszej strony – jako odrażającą, okrutną i makabryczną epokę, gdzie cudem jest samo utrzymanie się przy życiu, a liczy się jedynie pieniądz. (...)
W kwestii atmosfery, wiele wnosi charakterystyczny styl Jacka Komudy: obrazowy, soczysty, krwisty oraz obfity w porównania. Również zastosowana przez autora stylizacja pozwala zanurzyć się w bogatym (lecz przede wszystkim cuchnącym) świecie średniowiecza. (...)
Herezjarcha to jedna z lepszych pozycji, jaką czytałam ostatnio, szczególnie że w zeszłym roku rodzimi autorzy nie rozpieszczali czytelników zbyt dużą ilością nowych książek. Zupełnie inaczej postępuje Jacek Komuda i chwała mu za to. W jego najnowszym zbiorze każdy miłośnik fantastyki odnajdzie cztery naprawdę dobre utwory.

Bazyl: Tawerna RPG
Średniowieczna Francja kreowana przez Komudę zachwyca bogactwem i różnorodnością. Paryskie uliczki, środowisko wszeteczników i drobnych kryminalistów oddane są na łamach Herezjarchy z dużą dokładnością, wiarygodnością i finezją. Doprawdy można pozazdrościć autorowi lekkości pióra i rozmachu, z jakim w karty powieści tchnął ducha tamtych czasów. Dawno nie czytałem niczego, co zachwyciłoby mnie szczegółami w takim stopniu jak właśnie ta książka.

GK: Salon Kulturalny
W nowej książce Jacka Komudy pt. „Herezjarcha” François Villon – słynny francuski piętnastowieczny poeta, ale też łotr i rzezimieszek, ponownie przeżywa makabryczne przygody, a na jego życie co rusz dybią nie tyle ludzie, co upiory i inne zjawy nie z tej ziemi. Dla miłośników gatunku satysfakcja gwarantowana. (...)
Dawka makabry i okrucieństw, jaką serwuje Komuda, szczególnie w dwóch pierwszych utworach, jest trudna do zniesienia, co nie zmienia faktu, że pisarz jest mistrzem w kreśleniu awanturniczych i zajmujących opowieści. Znajomości historycznych realiów także nie można mu odmówić, dzięki czemu nawet najbardziej niewiarygodne zdarzenia, których uczestnikiem jest Villon, wydają się nam nawet prawdopodobne. GK

Artur „ARTUT” Machlowski: Valkiria
Choć zdecydowanie jestem zagorzałym miłośnikiem sarmackich powieści i opowiadań gwiazdy Fabryki Słów (bo kto zaprzeczy, że Komuda błyszczy pośród autorów lubelskiego wydawnictwa?), o tyle muszę przyznać, iż historie Villona czyta się równie dobrze. Nie sposób się od nich oderwać, a gdy dotrze się w końcu do ostatniej strony, to czuć niedosyt. Herezjarcha nie jest z pewnością arcydziełem literatury, nie będzie też nigdy pozycją kultową tak jak choćby Władca Pierścieni Tolkiena czy Trylogia Sienkiewicza. Jest to jednak książka, którą powinien przeczytać każdy miłośnik polskiej fantastyki i fikcji historycznej. Warto wspomnieć, że fani gier fabularnych znajdą w opowiadaniach Komudy prawdziwą kopalnię pomysłów na świetne scenariusze. Jacek w swej niszy rozparł się iście jak sprośny opat i rządzi w niej udzielnie.

Olga Pieniążek: Histmag
Oczywiście, tak samo jak w poprzedniej książce, poświęconej przygodom paryskiego poety („Imię bestii”), Villon otrzymując kolejną szansę, zaprzepaszcza ją starannie; w ostatniej scenie każdego opowiadania widzimy go nieodmiennie w burdelu lub szynku, albo też wiemy, że tam właśnie niedługo się zjawi, kontynuując grzeszną linię swego życia. Nie dziwi nas to, ani nie oburza; jego zło jest tak barwne i smakowite, że niechętnie widzielibyśmy go nawróconym, śpiewającym pobożnie godzinki w kościelnej nawie. Wolimy, by pozostał ekskluzentem, penetrującym brudne paryskie zaułki, pogrążającym się we wszelkiego autoramentu zbrodniach. W ten sposób jest po prostu zabawniejszy, i daje temu, który go wykreował, szansę na opisywanie kolejnych jego przygód. A w dodatku wiemy, że dzięki swojej niejednoznaczności i uświęcającej sile swojego talentu – Villon w końcu, przed jakimś ostatnim ciosem sztyletu, który musi go nareszcie przygwoździć, bo nie może być zawsze happy endu w takim życiu, jakie on prowadzi – uzyska łaskę. Właśnie dlatego, mimo obciążenia tyloma ohydnymi postępkami, mimo początkowego zaskoczenia i obrzydzenia – czytelnik musi w końcu polubić poetę-łotrzyka. I za tę kreację należą się wielkie brawa Jackowi Komudzie.


Gildia Gazeta Rycerska Poltergeist Katedra Paradoks Fahrenheit Odkrywca Valkiria Wirtualna Polska Histmag