Seria: 
... 16  17  18  19  20  21 ...

... 16  17  18  19  20  21 ...
Jim C. Hines
Droga goblina

Andrzej Pilipiuk
Oko Jelenia. Drewniana Twierdza

Miroslav Žamboch, Ďuro Červenák, Jozef Girovský, Michal Hvorecký, Jiří Kulhánek, Zuska Mnichová, Anton Stiffel, Jaroslav Mostecký, Ondřej Neff, Jiří W. Prochazka, Jana Rečkova, Michal Jedinák, Dušan Fabian
Zachowuj się, jak porządny trup

Jacek Piekara
Płomień i krzyż, t.1

Wiktoria Ugriumowa, Oleg Ugriumow
Nekromeron

Maja Lidia Kossakowska
Żarna niebios

Ałła Gorelikowa
Korund i salamandra

Andrzej Pilipiuk, Jacek Komuda, Anna Kańtoch, Paweł Siedlar, Jakub Ćwiek, Rafał Dębski, Tomasz Duszyński, Michał Cholewa
Epidemie i zarazy

Kira Izmajłowa
Wyższa magia

Jack Campbell
Zaginiona flota. Nieustraszony - wyd.1

Nekromeron
Wiktoria Ugriumowa, Oleg Ugriumow

data wydania: sierpień 2008
tytuł oryginału: Некромерон
ISBN-13: 978-83-60505-76-2
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 536
oprawa: miękka
seria: Obca Krew
cena: 29.99

No nie! Jak w ogóle można pisać takie książki...Na każdej stronie umierasz ze śmiechu.
W czasoprzestrzeni „Nekromeronu” z nadciągającym złem zmagają się: nekromanta-pacyfista, szkielet-patriota, golem z manierami angielskiego majordomusa, nietoperz cierpiący na bezsenność, minotaur do rany przyłóż zbrojny w topór i nauki mamusi oraz gigantyczny pająk - ludojad zawodu, romantyk z usposobienia. Ich nie można nie lubić.
Kto pomoże nieumarłym w walce o niezależność? Kto uratuje zamek czarnoksiężników przed ludzką chciwością? Niestety wojna z ludźmi nie jest najgorszym złem, jakie spaść może na ojczyznę nekromantów. Straszliwe tajemnice czarodziejów przyciągają starożytne zło. Nadchodzi król zaświatów!
„Nekromeron” to książka-święto, błyszcząca i radosna jak Boże Narodzenie, przybrana sentencjami, błyszcząca humorem. Wszystko jest w niej nieco postawione na głowie, ale kto powiedział, że nekromanci i chodzące szkielety muszą być tymi złymi…

 

Nekromeron

Nekromeron

: O co poszło?
Obaj rządzący przez długi czas byli sobie równi, a w paradnej sali królewskiego pałacu wznosiły się dwa wspaniałe trony. Jeden — złoty, lwi — dla stratega a drugi — czarny, połyskujący brylantową rosą — dla czarnoksiężnika.
O co poszło, o co się starli w pewnym momencie dwaj krewniacy — historia nie wie. Natomiast jest rzeczą wiadomą, że najczęściej nie dają się podzielić po równo władza i pieniądze. I można by z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że któryś z prapradziadków dzisiejszego króla Juleina, nazywanego przez lud Dobrodusznym, posprzeczał się na śmierć z prapradziadkiem obecnego księcia da Kassar. Czy poszło o dwa czy trzy worki złota, czy o prawo, którego dziś nikt już nie pamięta? A może o jedno jedyne spojrzenie jakiejś pięknej damy? Wiadomo przecież, że „wiele krwi, wiele pieśni leje się z powodu pięknych dam”. Tak czy inaczej, pogniewał
się ów praprzodek tak bardzo, że dekapitował po prostu w sali tronowej złego brata, który nie spodziewał się zupełnie, że może go spotkać coś podobnego z ręki ukochanego krewniaka.
Legenda głosi, że zwycięzca królował samotnie dokładnie do północy.

: Złe wieści to wróg dobrego trawienia

Złe wieści to wróg dobrego trawienia. A człowiek źle trawiący to zły człowiek. O tym ciągle mówi królewski medyk Sapulsa. To mądry starzec i zna się na rzeczy. Przez dwadzieścia lat służył z oddaniem ilgalijskiemu księciu, nieraz udowadniając swoje przywiązanie. Potem został wysłany na dwór królewski Tyrongi, jak łatwo się domyślić, na poczet długu karcianego księcia. No więc ów Sapulsa nie zalecał wysłuchiwania ministrów bezpośrednio przed posiłkiem. A szczególnie silnie wyczulony był na markiza Gizongę. Lwia część wszystkich kolek żołądkowych, na które cierpiał monarcha, zdarzała się właśnie po wysłuchaniu raportów głównego skarbnika.
— Jakieś nowiny? — zapytał Julein, starając się trzymać w ryzach. Przemknęła mu przez głowę szalona myśl: a może wybadać Nepestosa, jak też się odniosą gwiazdy do zabójstwa głównego skarbnika? Czy może tam, na górze, też ma mocne koneksje?
— Nie nazwałbym tego nowinami — rzeczowo zauważył markiz. — Ciągle to samo. Skończyły się pieniądze w skarbcu, Wasza Wysokość.

Pieniądze to to, co z rzadka przechodzi przez nasze ręce po drodze do skarbnicy państwa.
Monarcha zasmucił się. Brak pieniędzy nie stanowił jakiejś szczególnej niespodzianki, ale świństwem było wpadanie do jadalni dosłownie na minutę przed obiadem, żeby znowu wałkować ten temat. Co to zmieni? Czy od tego poprawi się stan finansów?


Henryk Tur: Gildia
Czytając, jesteśmy wręcz oszałamiani nagłymi zwrotami akcji, niespodziewanymi wydarzeniami i kolejnymi postaciami przewijającymi się na jej stronicach. Na dodatek wszystkie opisane są w taki sposób, że nie da się ich nie polubić: czy to posępny da Unarra, czy da Kassar, czy też duch-erotoman Dr Dott. Nadto pojawiają się sceny, których zapomnieć się po prostu nie da, jak choćby spotkanie pierwsze Zelga z wodnikiem mieszkającym w studni w pałacowym ogrodzie, czy też strategiczne planowanie bitwy na stole, gdzie za figurki armii służą stojące na nim potrawy („(…)panika w kompocie i owocach nasila się i wtedy od tyłu, uderzają na nich nasze niezwyciężone pulpety(…)”. Książka przykuwa czytelnika do siebie jak ciężkim łańcuchem i nie pozwala oderwać się choćby na moment. (...)
Polecam gorąco, bowiem rzadko trafia się takie świeże, oryginalne podejście do fantasy.

Kiriana: Paradoks
Oprócz dobrego humoru, nietypowych bohaterów i wartkiej akcji znajdziecie tu całą masę różnorakich, ale pasujących do treści sentencji. To właśnie one nadają całości nietypowego smaczku. Szczerze powiedziawszy, nie spotkałam się jeszcze z takim zabiegiem w tego typu powieści. (...)
Oprócz walorów literackich należy docenić warsztat autorów, sposób dobrania słów oraz opisów. Akcja toczy się płynnie, przeskoki są subtelne i powiązane. Czytelnik mimo całej zawiłości nie gubi się w treści ani w akcji mimo całej jej zawiłości. Jeżeli macie ochotę poznać nieco mniej przerażającą stronę fantastyki, (...) to jest to idealna książka dla was. Przy tej powieści może nie ze strachu, ale ze śmiechu umrzeć można na pewno i aż kusi, by się wprowadzić do „Małych Pegazików".

Michał „Wiewiór” Musiał: Valkiria
Największymi zaletami Nekromeronu zdecydowanie są wartka akcja i naprawdę luźne podejście do tematu. Większość fantastycznych mitów zostaje wyśmianych, ale bynajmniej nie w sposób nachalny, a całkiem dowcipny. Co bardzo ciekawe, jest to zdecydowanie lektura zarówno dla nieco młodszych czytelników jak i tych bardziej doświadczonych w fantastycznych bojach z literaturą. Bardzo ciekawie nakreślone postaci dodają jeszcze kolorytu do interesującego i pozornie sielankowego świata, a ich losy niemal od pierwszej strony będą nas w stanie zaabsorbować i zainteresować.
Jak sobie poradzi ta kolorowa, różnorasowa hałastra w biegu historycznych wydarzeń? Tego dowiecie się z kolejnych stron tej lekkiej jak piórko lektury, w której znajdziemy momenty trzymające w napięciu (wielki plus dla autorów – jest ono odpowiednio stopniowane od pierwszej do ostatniej strony), zabawne tak, że idąc za informacją z tyłu okładki, będziemy umierać ze śmiechu, a także znane nam z wielu przygodowych książek fragmenty, kiedy nie dzieje się nic szczególnego, ale i tak mamy straszną ochotę dowiedzieć się, co będzie na następnej stronie.

Przemysław "Jok" Grzesiak: Bestiariusz
Sposób, w jaki napisana jest ta powieść, chyba nikogo nie powinien rozczarować. Akcja budowana jest stopniowo, aby odpowiednio dawkować napięcie. Liczne zwroty akcji sprawią, że fabuła nabiera znacznego dynamizmu. Powieść ta na dodatek obfituje w humor w bardzo dobrym gatunku. Niektóre postacie zachowaniem i słowami sprawią, że niejeden czytający uśmiechnie się. Na dodatek porównania, przenośnie i styl w jakim napisana jest książka, są również bardzo zabawne. Ten ostatni jest lekki i łatwo przyswajalny, co niewątpliwie jest kolejnym atutem tej powieści.
(...) dzieło Ugrimowów "Nekromeron" jest doskonałym debiutem na polskim rynku literackim. Książka ta jest nie tylko niebanalna, mądra i jednocześnie zabawna. Zebranie tych wszystkich walorów w jednej lekturze jest bardzo trudne, ale autorom tej powieści niewątpliwie się udało.

Strażnik: Game Exe
Humor występujący w książce jest dość łagodny. Może nie „umieramy ze śmiechu na każdej stronie”, jak głosi tył książki, ale wiele sytuacji i dialogów wywoła jeśli nie wybuch śmiechu, to przynajmniej szeroki uśmiech. Uwagę zwracają także liczne wypowiedzi znanych autorów, filozofów i polityków, które wtrącone zostały w tekst, często jako przerywnik danej sceny, ale pasujący do niej.

Czas na podsumowanie. „Nekromeron” z pewnością jest książką, którą dobrze i przyjemnie się czyta, pomimo dość zagmatwanego wstępu. Łagodny humor i zabawni bohaterowie dostarczą czytelnikowi sporej dawki śmiechu. Lekturę polecam każdemu, nawet osobom nie mającym dużej styczności z fantasy.


GameExe Elkander Valkiria Gildia Poltergeist Wirtualna Polska